Nasze serce

SERCE. Ile różnych skojarzeń przywołuje to jedno skromne słowo. Zapewne wszyscy bez zająknięcia odpowiedzą : krew i miłość, albo miłość i krew, zależnie od osobistych doświadczeń. I to jest oczywiście prawda. Ale jak jest to skromna prawda przychodzi nam dopiero dzisiaj przekonywać się studiując wyniki różnych badań naukowych nad człowiekiem, nad funkcjonowaniem ludzkiego organizmu, nad energetyką, fizjologią, biologią i psychologią zachowań człowieka. Czego byśmy nie powiedzieli to jedno jest pewne.

Człowiek nigdy nie doceniał swego serca , nie mówiąc już o tym, że o nie w ogóle nie dbał. Robił wszystko aby przysporzyć mu pracy, cierpień i problemów.  Dopiero w zaawansowanym wieku stara się oszczędzać swoje serce, kiedy to oszczędzanie jest tylko ratowaniem resztek, kiedy wyczerpanie sił serca jest tak duże, że nic nie jest w stanie go uratować.  Oczywiście zawsze można znaleźć dziesiątki powodów obiektywnych i mniej obiektywnych na wytłumaczenie dlaczego tak się działo. Fakt jednak pozostaje faktem.

Wniosek pierwszy: Zacznij więc wreszcie dbać o swoje serce. Nie nadwyrężaj go bez potrzeby.  Na to nigdy nie jest za późno.

W odczuciu powszechnym serce najczęściej rozumiane jest jako nasza wewnętrzna pompa, tłocząca krew do wszystkich komórek ciała, pracująca nieprzerwanie. Musimy pamiętać, że wraz z krwią dostarczany jest tlen, który musi być nieustannie przekazywany do wszystkich komórek, bo jego brak oznacza ich śmierć. O ile bowiem bez  pożywienia możemy wytrzymać kilka lub kilkanaście dni, bez wody do kilku dni, to bez powietrza/tlenu w najlepszym razie kilka minut. Tlen to życie i to życie zapewnia nam serce i cały układ krążenia, którym ono steruje. Nieustanne dostarczanie tlenu jest niezbędnym warunkiem funkcjonowania człowieka, wszystkich jego organów i  narządów, także oczywiście mózgu. Obok tlenu krew dostarcza również do wszystkich komórek  pożywienie.

Za Wikipedią możemy przyjąć, że serce dorosłego człowieka waży ok. pół kilograma  i wykonuje średnio 70 uderzeń na minutę co w przeliczeniu na przeciętne życie człowieka daje dwa i pół miliarda uderzeń. W ciągu minuty serce przepompowuje ok. 5 litrów krwi, ale podczas wielkiego wysiłku ta ilość może wzrosnąć dziewięciokrotnie. To daje nam obraz pracy serca z fizjologicznego punktu widzenia. Jesteśmy pełni podziwu dla tej wyjątkowej sprawności naszego serca. To jednak tylko jedna strona medalu, który być może ma więcej niż dwie strony. W wielu dawnych kulturach to z sercem wiązano proces myślenia /a nie z mózgiem/.

Być może pamiętasz Czytelniku takie potoczne powiedzenie, że racjonalne myślenie ma swoje źródło w mózgu/ umyśle/ natomiast uczucia to domena serca. To dość popularne rozumienie pochodzenia  motywów  naszego działania. Ale wiele wskazuje na to, że takie rozumienie ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.  Współczesne badania prowadzą do konkluzji, że w polu serca jest ulokowana superświadomość. I nie są to tezy pozbawione podstaw. Jak podaje Donna Eden [1] badacze z Uniwersytetu w Melbourne wykazali, że serce ma system nerwowy i że podejmuje ono decyzje niezależnie od mózgu. Ponadto fala elektryczna wytwarzana przez bijące serce ma amplitudę pięćdziesiąt razy i siłę tysiąc razy większą niż fale mózgu. Te wielkości mogą wskazywać, że serce koordynuje też i synchronizuje pracę mózgu i innych organów. 

Z kolei badania rosyjskich naukowców wskazują, że układ sercowo-naczyniowy jest oddzielną wysoko zorganizowaną strukturą naszego ciała. Posiada własny mózg /mózg serca/, własne serce /serce serca/ i własne falowo-hemodynamiczne połączenia, dzięki którym zarządza trasą ruchu informacyjno-energetycznych pakietów erytrocytów [2] do naczyń krwionośnych. Stwierdzono, że wewnętrzna powierzchnia komór serca jest zestawem mnóstwa  mini serc, z których każde zaopatruje w krew tylko sprzężony z nim narząd ciała [3]. Mini serca przeprowadzają docelową selekcję krwi do poszczególnych narządów. Strumienie krwi przekształcane są w „wirowe pakiety” i następnie przepychane w odpowiednie kierunki. I ten właśnie proces jest sterowany, a odpowiednie narządy otrzymują krew jaka jest im w danej sytuacji potrzebna. Do wytwarzania tych wirowych pakietów krwi serce posiada niezbędne „oprzyrządowanie”.

 Serce ma własne kanały komunikacyjne, które pozwalają na przesyłanie krwi do danych narządów, ale też takiej krwi jakiej one potrzebują. Nie będę wchodził tutaj w szczegóły tego systemu. Wystarczy powiedzieć, że układ sercowo-naczyniowy, znając program rozwoju innych systemów, organizuje materialną podstawę dla ich rozwoju i wzrostu w najbardziej praktycznym sensie. „Działanie układu sercowo-naczyniowego obejmuje przestrzeń trylionów żywych komórek. Urządzeniami odbierającymi informacje przeznaczone dla serca są miliardy kapilar /włoskowatych naczyń krwionośnych – przyp. mój/. Ich łączna długość wynosi ok. sto tysięcy kilometrów(…) Serce nie dopuszcza do nich układu nerwowego. Cała informacja z Wszechświata przesiąka  poprzez kapilary do ruchomych struktur erytrocytów. Zbiornikiem gromadzącym informacje  w systemie serca jest krążąca w koło krew” [4].

Badania, o których wspominam dostarczyły wielu wyjaśnień i stwierdzeń dotyczących kompleksu serca. Więcej szczegółów znajdziesz Czytelniku w przywołanym artykule. Tutaj chciałbym jeszcze zacytować następujący fragment: ”W nas łączą się dwa fizyczne ciała: nerwowe i sercowe.; dwie świadomości: świadomość serca i świadomość mózgu. Są one rozdzielone odstępem czasu, który jest najbardziej wrażliwym momentem dla obcych penetracji i przenikania jeśli nie ma duchowej ochrony”. Z tych przytoczonych wycinkowo wyników badań nad sercem i jego funkcjami jasno wynika, że nasze pojęcie w tym zakresie jest dotychczas bardzo ubogie; pozostaje mieć nadzieję, że dalsze badania pozwolą w pełni rozwikłać fenomen naszego serca. A że  jest to fenomen szczególny nie trzeba chyba nikogo przekonywać.

My jednak wróćmy jeszcze do tradycji.

Na wstępie powiedziałem, że z sercem kojarzona jest także miłość. Wydaje się to bardzo logiczne , że najpotężniejsze uczucie, którego sprawcza moc jest dobrze znana od tysiącleci, jest wiązane z równie potężnym organem jakim jest serce.

Nieco inaczej rozumiemy miłość w znaczeniu potocznym niż w znaczeniu ezoterycznym, duchowym. Potoczne rozumienie dotyczy  zazwyczaj  relacji istniejącej między dwiema osobami i łączy się na ogół z wzajemnym szacunkiem, wielbieniem, radością przebywania z sobą, wzajemną dbałością i troską o drugą osobę  oraz  jej bezpieczeństwo i szczęście. Miłość możemy werbalnie wyrazić słowem „kocham”.  Miłość jest czymś czego pragniemy i potrzebujemy wszyscy. Utrata takiej miłości drugiej osoby oznaczała „złamanie serca” osoby, która utraciła. Jednak nie oznacza to tylko jakiejś metafory, lecz określa syndrom chorobowy, który może mieć groźne skutki dla życia danej osoby.  Jego objawy zbliżone są do ataku serca, choć w przeciwieństwie do niego skutki mogą być odwracalne jeśli pomoc nastąpi szybko. O miłości mówimy często, że płynie z głębi serca. Czy jednak to potoczne mniemanie jest czymś znacznie więcej? Czy w tej „głębi serca” jest jakaś określona siedziba miłości, z której jest ona uwalniana analogicznie do uwalniania energii kundalini z okolic czakry podstawy. Jeśli próbujemy zgłębiać istotę miłości to może przychodzić nam na myśl, że istnieje pewne podobieństwo między siłą miłości a energią życia /prana, ki, chi/. Wiele może wskazywać, że klucz naszego istnienia tkwi w centrum relacji miłości, świadomości i energii życia. I wiele także wskazuje na to, że centrum tej relacji znajduje się w sercu.

Miłość w znaczeniu ezoterycznym to stosunek do wszystkich i wszystkiego, nie wyłączając siebie samego. Jeśli mamy „nastawienie” miłości, to jej zapasy czy zasoby są niewyczerpane, tak jak niewyczerpane są zasoby energii życia. Czyli w tym znaczeniu miłość to akceptacja, akceptacja siebie i akceptacja innych. Jeśli nie akceptujemy siebie to nie jesteśmy w stanie zaakceptować innych. Zatem musimy być zdolni do akceptacji, zdolni do miłości. Może powstać pytanie czy miłość jest przedmiotem do nauki, który musimy opanować jak matematykę , biologię i  inne przedmioty?  I czy w związku z tym możemy „być w miłości” czy możemy „zdobywać miłość”.? Czy jest ona Darem Natury, który trzeba tylko odkryć w sobie i wówczas jesteśmy w jej władaniu lub nią dysponujemy. Wszystko jednak wskazuje, że niezależnie od ewentualnych zasobów miłości musimy także uczyć się jej i na pewno proces ten nie jest łatwy. Do takiego wniosku prowadzi nas obserwacja życia codziennego. Miłość to także dobro, to czynienie dobra, to szacunek dla otoczenia, to umiejętność opanowanie własnego ego. Wreszcie miłość to zdolność postawienia przed swoim, problemu innego człowieka. Bo miłość to także umiejętność/zdolność rezygnacji ze swego celu dla dobra innego człowieka.

Miłość w znaczeniu potocznym to uczucie, jakim obdarzamy inną osobę. Możemy je wyrazić jako strumień płynący w kierunku osoby obdarzonej przez nas miłością. Ale jeśli zrozumiemy na czym polega miłość w znaczeniu ezoterycznym to możemy ją wyrazić jako potężną rzekę skupiającą w sobie tysiące strumieni. Immanentną cechą takiej miłości – jak uczą nas stare księgi – jest jej bezwarunkowość. Nie zależy ona od jakichś spraw, ograniczeń, okoliczności. Ona jest siłą potężną, samoistną, niezależną, trwałą. To wszystko zbliża ją mocno do energii życia. Człowiek od zawsze kojarzył miłość z sercem i zapewne dawniej łatwiej mu było znajdować w swoim sercu drogę do miłości. Cywilizacyjny rozwój, jakiego człowiek doświadczał i jaki właściwie sam wywoływał, znacznie zagmatwał sytuację , zagubił tę drogę. Dobrze więc, ze w ostatnich kilkunastu latach można obserwować  odnajdywanie tej drogi i doświadczać coraz większego ruchu na tej drodze. Zatem wniosek drugi: spotkajmy się na tej drodze przepełnieni duchem miłości. Wówczas nie będą istniały dla nas żadne przeszkody. Bo wszelkie niezbędne wskazania  są w naszym sercu, nauczmy się tylko je odczytywać.

[1] Donna Eden, Podręcznik energetycznego uzdrawiania, Kos, Katowice 2013r.
[2] Erytrocyt (gr. erythros czerwony + kytos komórka), krwinka czerwonaczerwone ciałko krwi – morfotyczny składnik krwi, którego głównym zadaniem jest przenoszenie tlenu z płuc do pozostałych tkanek organizmu.
[3] Nexus, Nr 2/2014, Przestrzeń serca jako podstawa superświadomości. Dr Aleksander Iwanowicz Gonczarenko, tłum. Jerzy Flakowicz.
[4] tamże, s. 43