Energia – część czwarta

Przeciętny człowiek zawsze myślał, że tym co ma najważniejszego jest jego ciało fizyczne. Głównie o nie się troszczył, ochraniał i starał się je rozwijać w miarę możliwości. Jednak myśliciele, mistycy, tzw. „wielcy ludzie” zawsze wiedzieli, że ciało fizyczne nie jest jedyne i najważniejsze. Jest ono jedynie pewnym elementem wielkiego zjawiska Natury ogólnie nazwanego „Człowiek”. A już na pewno nie jest ciało fizyczne tą częścią ludzkiego losu, która zaczyna i kończy jego  drogę w niezmierzonej otchłani Wszechświata.

Jakimś jednak zrządzeniem losu wiedza o tym ulegała stopniowemu zapomnieniu a także ukryciu  i dopiero na przestrzeni ostatnich kilku wieków wypłynęła na szersze forum, niejednokrotnie zrzucając krępujące ją okowy.  Szczególny rozwój  tej wiedzy daje się obserwować zwłaszcza  od drugiej połowy wieku dwudziestego. Dzisiaj wiedza na temat człowieka i wszystkiego co z nim jest związane, jest daleko głębsza, nadal nie jest jednak kompletna.  Mimo dynamicznego rozwoju w tym zakresie, zawsze pozostaje wątpliwość czy kiedykolwiek poznamy wszystko, czy też nikomu nie uda się odkryć tych najważniejszych kart wiedzy o Życiu i Człowieku. Obserwując wszak na co dzień  postęp we wszelkich dziedzinach  można być optymistą.  Wracając jednak do istoty rzeczy czas przypomnieć, że istniał także drugi kanon praktyczny wskazujący, że podstawą wszelkiego życia była materia i że człowiek był także jednym z jej przejawów. Z tym kanonem ostateczną rozprawę przeprowadzili odkrywcy fizyki kwantowej. Nie powinno już dzisiaj budzić wątpliwości  stwierdzenie, że podstawą wszelkiego życia nie jest materia lecz energia, której najmniejsze cząstki – kwanty – są jej symbolem i tym „właściwym” cudem natury. Trzeba jednak zaznaczyć, że wśród przedstawicieli nauki /mówiąc najogólniej/ narasta dyskusja, w której wielu jej uczestników wskazuje, że podstawą wszystkiego może być inne źródło -

jest to mianowicie ŚWIADOMOŚĆ.

Na obecnym jednak etapie tej wielkiej naukowej debaty nie ma praktycznie żadnych konkluzji na ten temat, tym bardziej, że na dobry ład nikt jeszcze nie przedstawił propozycji wskazującej na to czym w ogóle jest Świadomość.

Czym jest, gdzie jest jej miejsce, jak funkcjonuje.

Jak na razie zgoda, na ogół, panuje co do jednego, mianowicie co do tego, że Świadomość w ogóle istnieje.  Próby definiowania  świadomości spotykamy już od bardzo dawna. W starożytnych cywilizacjach, wybitni ich przedstawiciele posługiwali się tym pojęciem i w oparciu o nie prowadzili swoje szkoły  duchowego  nauczania, traktując  Świadomość  jako siłę sprawczą wszystkiego. Na dziś jednak nie można, z całą pewnością,    określić bliżej  jakąkolwiek cechę czy aspekt świadomości. Nie da się też przewidzieć jaki kierunek przyjmie dyskusja na ten temat. Można jednak pokusić się o postawienie tezy, że nawet jeżeli zostanie przyjęte, że z całą pewnością /czy  z dużym prawdopodobieństwem/ Świadomość  jest  tym źródłem wszystkiego , to energia życia pozostanie tym czynnikiem przy pomocy którego wszystkie procesy będą realizowane.

Czyli Świadomość jest siłą twórczą i kierującą a energia  siłą wykonawczą.  Jest to teza sformułowana z punktu widzenia dzisiejszych doświadczeń, których podstawą jest sam fakt istnienia energii  życia. Nie ma co prawda jeszcze dzisiaj  jednoznacznej i niepodważalnej definicji tej energii  , ale nie ulega wątpliwości, że immanentną jej cechą jest  nieustający ruch.  Wiadomo także, iż  do takich samych cech energii można zaliczyć, jej wielopostaciowość zarówno w aspekcie stanu skupienia jak i innych jej właściwości, jak  choćby falowość, częstotliwość, zmienność i przemienność w różne jej formy, szybkość i sposób „przemieszczania się”, czy czynniki pobudzające i wzmacniające. W świetle tych wspomnianych odkryć człowiek jest więc przede wszystkim 

istotą energetyczną.

                   I ten fakt wywołuje skutki o niezwykłym wprost znaczeniu dla naszego codziennego życia. Jeśli jednak na chwilę pozostawimy ten fizyczny aspekt ludzkiego istnienia, to zauważymy, że człowiek to także jakiś umysł,   dusza, duch, myśli, emocje, uczucia, marzenia, jakieś obciążenia genetyczne, karma a także co się z nią wiąże wszelkie poprzednie wcielenia.

Wielość  tych aspektów czy przejawów „człowieczeństwa” nie oznacza jednak, że jest tu totalny chaos i nie ma między nimi jakiegoś związku, czy wspólnego mianownika. Dzisiaj coraz bardziej jasne i oczywiste jest, że tym wspólnym mianownikiem, czy też spoiwem łączącym tak różne – zdawałoby się – elementy, jest bez wątpienia energetyczność człowieka. Rzecz w tym, że

każdy z tych aspektów czy przejawów ISTOTY LUDZKIEJ ”porozumiewa sie z pozostałymi”  właśnie przy pomocy energii.

Rozliczne sygnały z tychże „części” są w olbrzymich ilościach nieustannie przekazywane do ośrodków kierowania /mózg, serce/ i do sąsiednich bądź powiązanych funkcjonalnie komórek i tkanek. Warto tu wspomnieć o wynikach badań Bruce Liptona /The New Biology/, który dowodzi, że każda pojedyncza komórka odzwierciedla cały zbiór układów funkcjonalnych człowieka  i ten komórkowy ośrodek kierowania znajduje się w błonie komórkowej każdej komórki, co wskazuje jak olbrzymie ilości różnych impulsów energetycznych krążą w ludzkim ciele. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że mózg człowieka składa się ze stu miliardów neuronów /malutkie komórki neuronowe/ a każda z nich ma od 1000 do 10000 synaps czyli miejsc połączeń z innymi neuronami  i w tej sieci krążą impulsy energetyczne to dostrzeżemy wówczas praktycznie nieograniczone przepływy energetyczne. Nauka co jakiś czas dostarcza nam dzisiaj dowodów potwierdzających bądź uprawdopodobniających  ten energetyczny charakter istoty ludzkiej. Nie jest to jeszcze  jednak sprawa dostatecznie rozwikłana, choć główna idea wątpliwości nie budzi.   Z energetycznej budowy Wszechświata niezaprzeczalnie wynika, że człowiek, tak jak wszystko inne, jest częścią tego Wszechświata, a może lepiej byłoby powiedzieć, że w jakimś sensie  jest tym Wszechświatem, zważywszy na holograficzną zasadę jego budowy. Człowiek

jest częścią odzwierciedlającą całość.

                   Takie usytuowanie pozwala mu na  korzystanie z tej energii  Wszechświata niemal bez ograniczeń, pod jednym wszak warunkiem : człowiek musi znać sposób  dotarcia do źródła tej energii, co tylko z pozoru wydaje się być  oczywiste. Pierwsza oczywistość upada przy konstatacji faktu, że nie ma jednej drogi do tej energii. Wprost przeciwnie; dróg dostępu do energii i do możliwości korzystania z jej dobrodziejstw  jest bardzo wiele.

Można nawet założyć, że każdy człowiek, ma ten dostęp zapewniony

a kluczem otwierającym mu tę drogę jest jego osobisty kod energetyczny /o tym jak odnaleźć i korzystać ze swego kodu będzie przy innej okazji/.  Jest to oczywiste w sytuacji kiedy wiemy bez wątpliwości, że każda najmniejsza cząstka energii ma swój spin, swój kod indywidualizujący ją, ale jednocześnie umożliwiający jej udział razem ze wszystkimi innymi cząstkami w tym odwiecznym  wirowym tańcu energii Wszechświata. Energia przypomina w tym zestawieniu ogromny zamek z nieograniczoną, i niewyobrażalnie wielką, liczbą, pasujących doń, kluczy – kodów.

Druga oczywistość to sprawa poziomu trudności w odnalezieniu swego kodu. Zawsze panowało mniemanie , nadal zresztą też jest, że znalezienie tego dostępu/kodu/ jest sprawą niezwykle skomplikowaną i trudną. Cały jednak rozwój nauki, zwłaszcza w ostatnich 200-300 latach pokazuje, że największe nawet tajemnice naszego Świata nie mogą mieć stopnia trudności przekraczającego całkowitą zdolność percepcyjną człowieka, bo to przecież człowiek jest najbardziej genialnym wytworem Wszechświata i to dla niego przede wszystkim ten Wszechświat funkcjonuje. Rozumieli to wybitni ludzie i przychodzi mi na pamięć myśl Einsteina, który mówił, że jeżeli coś jest tak trudne, że tego nie może zrozumieć dziecko to sprawa nie jest warta uwagi /bo wydaje się być mało realna -przypis mój/.

Świat jest zbudowany w oparciu o bardzo proste reguły,

ale to nikt inny jak człowiek, nieustannie je komplikuje i ze spraw prostych czyni nierozwiązywalne. I w rezultacie rozwiązania najprostsze znaleźć najtrudniej. Miejmy nadzieję, że obecny  Złoty Wiek, który,  według tradycji wedyjskiej,  rozpoczął się w grudniu ubiegłego roku, pozwoli swoją mocą rozwikłać nurtujące nas problemy.