Dieta a zdrowie

 

Zacznijmy od początku. Człowiek jest zdrowy, gdy wszystko jest w nim w równowadze. W równowadze fizycznej, psychicznej i energetycznej. Gdy w jakimkolwiek momencie/miejscu w ludzkiej istocie równowaga zostaje naruszona, wówczas człowiek zaczyna chorować. Już w czwartym i trzecim wieku przed naszą erą słynny Ojciec medycyny i sztuki lekarskiej, Hipokrates, pisał w swoich dziełach, że czynnikami pozwalającymi tę równowagę utrzymać i przywracać są dieta, gimnastyka i oddychanie. Jeśli spojrzeć na te czynniki przez pryzmat dzisiejszej nauki, to zauważymy, że  wypełniają one w całości współczesne wymogi zdrowia.

W tej notatce koncentruję uwagę tylko na jednym czynniku, ale niezwykle istotnym – dieta. Dieta,  według wikipedii to  sposób odżywiania. Jednak pojęcie to w starogreckim  oznacza styl życia. Trzeba więc zastrzec , że pojęcie „dieta” można rozumieć bardzo szeroko oraz wąsko. W wąskim znaczeniu pojęcie „dieta” rozumiemy potocznie jako zestawienie konkretnych posiłków, rozpisane np. na tydzień i powtarzalne przez jakiś czas. Za warunek skuteczności takiej diety przyjmuje się rygorystyczne przestrzeganie godzin, jakości,  rodzajów i ilości posiłków, w tym też picia napojów.

W szerokim znaczeniu pojęcie dieta może oznaczać /jak w starogreckim/ pewien styl życia, a w tym: określona kuchnia czyli specyficzna technologia i technika przyrządzania posiłków, reguły zestawiania posiłków, sposób i reguły podawania i konsumowania posiłków, kultura żywienia i spożywania posiłków, w tym mieści się także towarzyski charakter spożywania posiłków oraz inne jeszcze kwestie. Z dietą w szerokim znaczeniu wiązać sie może także pewien ceremonializm w zestawianiu, podawaniu i konsumowaniu posiłków.

Współcześnie, przynajmniej w Polsce, pojęcie dieta najczęściej  używane jest w stosunku do diet odchudzających, przez co rozumie się  taki zestaw i układ codziennych posiłków, które rzekomo lub rzeczywiście prowadzą do odchudzania. I w tej chwili będziemy mówić o diecie w wąskim znaczeniu.

Obecnie oficjalnie zalecaną jest dieta śródziemnomorska zbudowana w kształcie piramidy, składającej się z produktów zbożowych, warzyw, owoców, ograniczonej ilości produktów zwierzęcych (mięsa, jaj), i minimalnej tłuszczów i słodyczy.

W Polsce dużym powodzeniem cieszy się dieta Kwaśniewskiego, w innych krajach popularna jest dieta Atkinsa. Diety te stoją jednak w sprzeczności z, powszechnie akceptowanymi przez większość ośrodków naukowych, zasadami prawidłowej diety. Np. Komitet Terapii Wydziału VI Nauk Medycznych Polskiej Akademii Nauk uważa, że dieta Kwaśniewskiego jest ” wybitnie szkodliwa dla zdrowia”. Podobne kontrowersje są wobec diety Dukana a także i wielu innych.

Nie zamierzam rozstrzygać tu kwestii czy jest to przejaw walki konkurencyjnej czy rzeczywista ocena wartości poszczególnych diet. Już jednak  tych kilka pierwszych słów o dietach rzuca trochę światła na to jak wielkim problemem jest dieta. Problem ten pogłębia fakt, że zazwyczaj z dietą związane są wielkie i stosunkowo łatwe pieniądze. Ja osobiście dotarłem do listy ponad dwustu trzydziestu diet. W praktyce wypróbowałem kilkanaście, między innymi: kopenhaską, Dukana, dr Ewy Dąbrowskiej, oraz kilka „suplementalnych”.  Zebrałem różne doświadczenia ich stosowania i tymi doświadczeniami chcę się podzielić z innymi amatorami diet.

Zanim zaczniemy rozkładać na czynniki pierwsze kwestię diet wróćmy na chwilę do ludzkiego organizmu. Lubię używać sformułowania, że ludzkie ciało, człowiek, jest doskonale skonstruowaną „maszynerią”, „aparaturą”. Potrafi wszystko. Wśród wielu funkcji  – jakie wypełnia,  jest też wspaniałą apteką. Z pożywienia które otrzymuje, potrafi wyprodukować każdy niemal związek chemiczny, jaki jest aktualnie potrzebny do zapewnienia podstawowych funkcji życiowych. A tych związków można liczyć zapewne w setki tysięcy, skoro samych białek w organizmie człowieka jest ponad 100000(1). W każdym razie są to bardzo duże ilości. W takiej sytuacji jest niezwykle istotne co dostarczymy swemu organizmowi, konkretnie mówiąc, jakie mu damy surowce do tej ogromnej i bardzo różnorodnej produkcji. Nie bez kozery zatem przyjęło się mówić np. powiedz mi co jesz powiem ci kim jesteś. Czyli jesteśmy tym co jemy.

Tysiące lat człowiek kształtował swój sposób jedzenia odpowiednio do miejsca w którym żył. Niezbyt rozległy teren jego zamieszkania wyznaczał styl i sposób odżywiania. Innymi słowy odżywiał się tym co miał w zasięgu. Wpływało to na pewną stabilizację i jednorodność żywieniową. Oczywiście uwarunkowane to było pozycją społeczną poszczególnych osób, ale spożywane posiłki były bliskie natury, bowiem przyrządzane były w sposób domowy, naturalny, od wieków sprawdzony. Także i pochodziły bezpośrednio z czystej, niezaśmieconej natury. Działające w takich warunkach „ludzkie apteki” były już przystosowane do pewnego sposobu działania i produkowania niezbędnych dla człowieka związków i substancji. Można powiedzieć, że miały gotowe szablony produkcyjne tych związków i substancji. To dotyczy także przebiegu procesów trawiennych.

Jedynym w zasadzie problemem żywnościowym było objadanie się i to dotyczyło właściwie średnich warstw społecznych, bo ci biedniejsi po prostu nie dojadali, więc efekty przejedzenia im nie groziły. Przypomnijmy słynne powiedzenie: za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa. Taki był generalny model  żywienia. Jaki by on wówczas  nie był, to dla własnej apteki nie komplikował  jej swoistej produkcji. Człowiek zaczął jednak komplikować sobie życie, wynajdując to wszystko do konsumpcji co mu ewidentnie szkodzi / np. używki itp./.  Wraz  z rozwojem chemii rozpoczynał się okres wkraczania jej wynalazków do sfery żywienia, Doprowadziło to do sytuacji, w której w poszczególnych produktach więcej jest chemii sztucznie wytworzonej niż naturalnej, pochodzącej bezpośrednio  z żywności. Bardziej jednak szkodzi pakowanie chemii do artykułów spożywczych, w których w ogóle jej nie powinno być.

Człowiek zaczął więc utrudniać samemu sobie i swojej aptece produkcję takich związków jakie były niezbędne do funkcjonowania organizmu. Trudności te polegały na naruszeniu wypracowanych przez lata, warunków funkcjonowania ludzkiego organizmu. Do tego człowiek zaczął jeszcze sztucznie zasilać organizm w pożywienie dobierane według najrozmaitszych diet, które zawsze ograniczają spożycie pewnych potrzebnych produktów,  uznanych jednak przez jakichś specjalistów za niepotrzebne, zbędne lub szkodliwe. Praktyka pokazuje, że  usunięcie tych produktów z żywienia,  doraźnie może przynieść efekt utraty wagi , ale jednocześnie przynosi poważną szkodę dla organizmu. Odczułem to wyraźnie w przypadku stosowania np. diety Dukana  czy diety kopenhaskiej.

W sumie więc wszelkie zmiany w zakresie składników naszego pożywienia bezpośrednio wpływają na nasz metabolizm i trawienie. Będzie to oczywiste, jeśli spojrzymy na to czym właściwie jest metabolizm. Znów posłużę się wikipedią, która w tym zakresie wydaje się być wiarygodna. Otóż metabolizm to całokształt reakcji chemicznych i związanych z nimi przemian energii zachodzących w żywych komórkach, stanowiący podstawę wszelkich zjawisk biologicznych. Procesy te pozwalają komórce na wzrost i rozmnażanie, zarządzanie swoją strukturą wewnętrzną oraz odpowiadanie na bodźce zewnętrzne. Wszystko to wpływało na organizm człowieka i zmieniało warunki dochodzenia do równowagi i jej utrzymania w dłuższym okresie.  Im głębsze więc zmiany w dostarczanych posiłkach, tym większe mogą być trudności w funkcjonowaniu naszej wewnętrznej „fabryki farmaceutycznej”.

Jest też powszechnie wiadome, że brak w pożywieniu jakichś określonych składników, które dostarczaliśmy, powoduje konkretne reakcje organizmu w jego polityce gospodarowania otrzymywanymi składnikami. Najczęściej oznacza to np. odkładanie pewnych składników „na zapas”. Słowem poprzez stosowanie diet, zwłaszcza częste ich zmiany, rozregulowujemy swoją wspaniałą konstrukcję wewnętrznego funkcjonowania. Problem polega na tym, że stosujemy różne eksperymentalne działania żywieniowe, ale nie wiemy jakie one przyniosą nam skutki. Skutki te są jednak często bardzo niekorzystne dla naszego organizmu. Działamy więc na swoją szkodę. Czas przejść do wniosków. Z doświadczeń stosowania wielu diet moje wnioski są następujące.

Pierwszy wniosek: Żadna dieta, także wszelkiej maści suplementy, samodzielnie nie rozwiążą problemu zachowania równowagi organizmu, o której pisałem na wstępie i nie rozwiąże problemu odchudzania. Myślenie o dietach i suplementach w tych kategoriach jest po prostu oszukiwaniem się i generalnie stratą czasu.

 

Drugi wniosek: Każda dieta jest w stanie zapewnić krótkotrwały spadek wagi, ale jej przerwanie powoduje gwarantowany powrót wagi. Każda dieta jest nastawiona na jednostronny rodzaj żywienia i dlatego przynosi dla organizmu negatywne skutki, które trudno nam jest ocenić, bo poznać je możemy dopiero jak nam określoną szkodę przyniosą.

 

Trzeci wniosek: Każda dieta nie zapewnia wszystkich składników i mikroelementów niezbędnych dla normalnego funkcjonowania organizmu. Jest tak dlatego, że diety opierają się na swoistych, właściwych tylko sobie,  zasadach doboru składników żywieniowych, które  według ich  twórców zapewniają spadek wagi.

 

Czwarty wniosek: Każda dieta wymaga dla swej efektywności wsparcia aktywnością ruchową i przede wszystkim zmianą zasad i  nawyków żywieniowych, czyli zmianą w świadomości. W przeciwnym razie efekt powrotu do wagi sprzed diety jest gwarantowany i to nawet z lekkim wzrostem wagi.

 

Piąty wniosek: Zastosowanie jakiejkolwiek diety powinno być poprzedzone konsultacją lekarską, przeprowadzoną na podstawie znajomości stanu zdrowia przez naszego lekarza. W żadnym razie podstawą zastosowania diety nie może być tylko reklama gazetowo-internetowa, bo jak każda reklama opiera się jedynie na niewielkiej cząstce prawdy i naiwności czytającego.

 

Nieco inaczej spojrzeć należy na diety typowo lecznicze, wobec których są inne wymogi i stosuje się je w celu innym niż tylko odchudzanie, choć ten cel także bywa przedmiotem diety leczniczej. Powyższe wnioski choć mogą w jakiejś części dotyczyć  także diet leczniczych to nie były formułowane z myślą o tych dietach. Z diet leczniczych, zaleconych przez lekarza, stosowałem dietę dr  Ewy Dąbrowskiej. Po dwukrotnym stosowaniu tej diety w okresach czterotygodniowych mogę powiedzieć , że jej efekty lecznicze opisywane w literaturze i w Internecie nie są przesadzone.

W świetle powyższych wniosków nasuwa się pytanie : Czy dieta w ogóle jest potrzebna człowiekowi?

Odpowiedź bezpośrednia na takie postawienie sprawy nie  byłaby właściwa. Problem bowiem polega na tym, że istota sprawy tkwi gdzie indziej a nasze rozumowanie i myślenie w tym zakresie opiera się na błędach.

Błąd pierwszy: Jest nim myślenie , że istnieje cudowna dieta, która rozwiąże problem naszego odchudzania jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki. Takiej diety nie ma i na pewno nie będzie.

Błąd drugi: Jest nim myślenie, że te dotychczasowe diety były złe , ale ta następna będzie już na pewno cudowna, jak zapewniają nas reklamy. Nie będzie żadnej innej cudownej diety, bo sprawa tkwi nie w naszym żołądku lecz w naszym umyśle , w naszej psychice.

Błąd trzeci: Jest nim myślenie, że rozwiążę swój problem z nadwagą, jeżeli przez tydzień /dwa tygodnie/miesiąc/dwa miesiące będę stosował najlepsze diety, bez zmiany przyzwyczajeń i nawyków żywieniowych. Wśród tych nawyków są np. jedzenie w pośpiechu, nie przeżuwanie jedzenia ok. 30 razy, nieregularne posiłki,  jedzenie w chaosie, najczęściej przy oglądaniu TV, jedzenie więcej niż wynosi norma zamiast nieco mniej niż wynosi norma i cały szereg innych niekorzystnych przyzwyczajeń, których każdy może wyliczyć co najmniej kilka.

Wszystkie te czynniki są równie ważne a podstawowa przeszkoda polega na tym, że traktujemy jedzenie jako przyjemność. Dopóki nie przekonamy swego umysłu, że jedzenie nie powinno być tylko przyjemnością, dopóty będziemy mieli kłopoty z rozwiązaniem problemu swojej wagi. Skoro to jest przyjemność to dlaczego mam sobie odmawiać tej przyjemności. Przecież tak niewiele ich mam, więc nie będę sobie odmawiać chociaż tej. Nasze własne ego bardzo pomaga nam w utrwalaniu tego „argumentu” dobrego jedzenia. W konkluzji zamiast jeść mniej, jemy coraz więcej. Przypomnieć tu warto pewne powiedzenie: nie żyjemy żeby jeść, tylko jemy żeby żyć. I to jest właściwe rozłożenie akcentów w jedzeniu.

Pominąłem dotychczas całkowicie problem tego co jadamy. Jest to oczywiście pominięcie świadome. Aby kompetentnie omówić ten problem należałoby zapewne napisać całą książkę, kilkustronicowa notatka tu nie wystarczy. Można jedynie zasygnalizować problemy, które najbardziej nam dokuczają. Jest oczywiste, że systematycznie pogarsza się jakość naszej żywności. Co na to wpływa? Przyczyn jest wiele. Jedna to przemysłowa produkcja żywności na wielką skalę. Taki proces produkcji ma swoje wymagania , a ich realizacja właśnie pogarsza jakość żywności. Wiąże się z tym chemizacja surowców do produkcji żywności i samej żywności. Coraz częściej zastanawiamy się ile jest mięsa w mięsie, cukru w cukrze, pomidora w pomidorze, ryby w rybie, papieru w pasztecie lub parówce, itp. Bywa już tak, że właściwego produktu w wyrobie gotowym jest mniej niż 50%.

Dzisiejsze wędliny w ogóle nie przypominają wędlin naszych rodziców i dziadków i nic tu nie pomoże nazywanie ich , co bardzo modne, szynka babuni, polędwica dziadka, itp. Coraz to wybuchają jakieś afery z fałszowaniem produktów żywnościowych. Są producenci, których  dążenie do zysku przysłania całkowicie rzetelność, uczciwość i solidność w produkcji żywności. Dochodzą do tego problemy z żywnością GMO. Coraz trudniej jest zapanować nad rynkiem żywności i sądzę, że duża jego część wymyka się całkowicie spod wszelkiej kontroli jakościowej. Jest to problem , na który każdy sam musi zwracać baczniejszą uwagę, aby uniknąć faszerowania przeróżnymi substytutami, zawierającymi szkodliwe składniki.

Wszystko o czym dotychczas pisałem dotyczy stanu jaki jest. Czy to oznacza, że z takiej sytuacji nie ma wyjścia? Czy nie będziemy mogli poradzić sobie z rosnącą wagą? Rzecz w tym, ze chociaż jesteśmy tacy sami to każdy z nas jest inny. Zatem różne środki mogą być przydatne w naszych staraniach o prawidłową wagę, czyli o równowagę. Skoro powiedzieliśmy, że dieta w wąskim znaczeniu sama nie przynosi dobrych rezultatów, więc pomówmy teraz o diecie w znaczeniu szerokim, jako stylu życia. Trzeba tutaj poszukać remedium na nasz problem.

  To co zaproponuję teraz jest bardzo proste, ale jednocześnie niezwykle trudne do wdrożenia, bo wymaga od nas wielkiego samozaparcia i silnej woli, o co w tej materii jest bardzo trudno.

Podstawową zasadą nowej „diety” tzw. własnej powinno być:  Zapanowanie nad własnym odżywianiem się i przyjęcie do wiadomości, że jedzenie ma na celu zapewnienie równowagi, o której pisałem na początku oraz zdrowego i długiego życia.  Nie może natomiast jedzenie być czynnością samoistną, której oddajemy się z taką pasją jak  np. muzyce, czy czytaniu książek. Stąd wynika reguła taktyczna, która powinna nas obowiązywać: zamiast zjeść więcej zjem mniej. Jedzenie zawsze powinno pozostawać pod naszą własną ścisłą kontrolą. Nie możemy sobie pofolgować przy żadnym posiłku. Praktyczna realizacja tej reguły może wyglądać np. tak: przygotowujemy posiłek, wszystko stawiamy na stół i jedną czwartą lub jedną trzecią odkładamy z powrotem do lodówki czy do garnka lub do szafki. Ponadto konsumując posiłek zawsze zostawiamy niewielką choćby jego część nie zjedzoną. W konsekwencji nie powinniśmy wstawać po posiłku w pełni nasyceni, lecz z niewielkim odczuciem głodu. Wszystko to służyć ma osiągnięciu celu zapanowania nad swoim odżywianiem. W okresie miesiąca, dwóch czy trzech powinniśmy stopniowo uzyskiwać to panowanie, ale musimy być bardzo rygorystyczni, żeby stworzyć nawyki takiego działania.

Druga zasada naszej diety brzmi: Zachowajmy stałe pory posiłków. To jest niezwykle ważna zasada, ale jest najczęściej bagatelizowana. Dzięki niej uspokoimy organizm i nie będzie on stosował różnych kombinacji żywieniowych w postaci np. odkładania na zapas, bo będzie wiedział, że zawsze o tej samej porze dostanie odpowiednią porcję surowców do swojej produkcji. Zasada numer trzy brzmi: Uporządkujmy sam proces konsumowania posiłków (dla przypomnienia: cisza i spokój, koncentracja na jedzeniu, przeżuwanie wielokrotne, unikanie pośpiechu i bodźców zewnętrznych, np. TV itp.).        

Ważną kwestią jest także zachowanie ostrożności w mieszaniu różnych produktów w czasie jednego posiłku. Jest to istotne dlatego, że różne produkty trawione są przez inne kwasy zatem jeśli namieszamy ich wiele wówczas  część pożywienia niestrawiona odkłada się i zaczynają się problemy. Warto więc zapoznać się z podstawowymi regułami łączenia pokarmów, co będziemy traktować jako czwartą zasadę naszej diety, Cztery wymienione zasady to podstawa naszej diety. Jeśli uda się nam w pełni wprowadzić w życie te cztery zasady problemy zaczną kolejno znikać. Mamy jednak jeszcze w rezerwie dwa czynniki o których mówił już Hipokrates. Przejdziemy do nich za chwilę.

Jeśli poznamy dobrze sposób traktowania jedzenia i sam sposób jedzenia, wówczas możemy zająć się  tym  co jeść. W naszej diecie nie musimy zmieniać radykalnie samych posiłków, aby za jakiś czas nie powstał efekt zwrotny. Musimy jednakże, jak wcześniej pisałem, zmniejszać ich ilość.

Niektóre rodzaje żywności należałoby jednak usunąć z diety. Do nich należą: białe pieczywo, cukier, słodycze wszelkiego rodzaju, wszelkie Fast-foody, różne chipsy itp. Zamiast tego warto wprowadzić do naszego menu więcej zdrowych surowych warzyw. Ponadto bardzo wskazane jest ograniczać zdecydowanie spożywanie żywności mocno przetworzonej i tłuszczy, a bardzo umiarkowanie stosować gotowaną marchew i gotowane buraki, ziemniaki, kasze, makarony, twarde sery, gotowe soki, banany. Ze smażenia zrezygnować na rzecz gotowania na parze, pieczenia czy grillowania. W dobieraniu produktów na nasze posiłki w największym możliwym stopniu kierować się powinniśmy własną intuicją, która reprezentuje to co jest w nas boskiego, naturalnego, duchowego i która z zasady nas nie zawodzi.

Wróćmy teraz do dwóch pozostałych czynników naszej równowagi. Mowa oczywiście o aktywności fizycznej i oddychaniu. Co do aktywności fizycznej można powiedzieć, że ważne są dwie rzeczy: systematyczność oraz nie mniej niż pół godziny dziennie. Może to być rower zewnętrzny lub domowy, spacer marszowy, gimnastyka itp. Z ogromnej gamy form aktywności fizycznej każdy może znaleźć to co mu najbardziej odpowiada i co będzie w stanie wykonać. Z własnego doświadczenia polecam tzw. tybetańskie rytuały. Jest to zestaw pięciu prostych ćwiczeń, którym przypisuje się, zresztą nie bezpodstawnie, wielką moc odmładzającą. Są one dość rozpowszechnione, więc nie będzie trudno znaleźć je w Internecie.(2)

Zostało nam oddychanie.  Oddychanie jest uważane za najbardziej podstawową ze wszystkich form przyswajania. Dzięki oddychaniu człowiek zasila swój organizm w tlen oraz w energię życia – pranę. Wszystkie szkoły ezoteryczne podkreślają wielką wagę oddychania w procesie rozwoju człowieka. Do powszechnego stosowania zaleca się stosowanie tzw. oddychania przeponowego. Jest to rodzaj oddychania , którego umiejętność człowiek nabywa z chwilą urodzenia, ale z wiekiem przechodzi na płytkie oddychanie z klatki piersiowej. Stosuję to oddychanie od dawna i muszę przyznać, że bardzo korzystnie wpływa na zdrowie.

Jak je robimy? Można ćwiczyć w pozycji siedzącej i w leżeniu na plecach. Usiądź prosto, ale wygodnie, opuść ramiona, połóż obie stopy na podłodze a dłonie na udach. Skoncentruj się na oddychaniu przeponą. Zrób głęboki wdech nosem  napełniając  brzuch powietrzem /widzisz jak Twój brzuch unosi się do góry/. Zwróć uwagę  jak oddech rozprzestrzenia się poniżej żeber a następnie powoli wypuść całkowicie powietrze, przedłużając w tym celu wydech, Wydech można robić nosem i ustami. Odczekaj chwilę i powtórz cały proces. Pamiętaj, żeby oddychać przeponą, a nie klatką piersiową. W leżeniu na plecach oddychamy podobnie. Połóż się wygodnie na plecach z nogami ugiętymi w kolanach. Połóż na brzuchu jakiś cięższy przedmiot, np. grubszą książkę i obserwuj zachowanie swojego brzucha, zwracając uwagę na prawidłowość oddychania. Wystarczy dwa, trzy razy dziennie poćwiczyć po kilka minut żeby zacząć oddychać w ten sposób bez zastanawiania się nad tym. Jest to oddychanie naturalne człowieka więc nie powinno być z tym kłopotów. Oddychanie przeponowe zwiększa wydzielanie endorfin ( zwanych hormonami  szczęścia), jest przydatne nie tylko w sporcie i w procesie utraty kalorii ale  bardzo korzystnie wpływa na zdrowie, energię i nastrój. Jest to proces fizjologiczny, emocjonalny i duchowy. Jego walorów nie można przecenić.

 

 

 



(1) Tak podają autorzy: Bruce H. Lipton i Steve Bhaerman w swojej książce: Przeskok ewolucyjny – od kryzysu do życia w harmonii, Medium, Konstancin-Jeziorna, 2012, s.216.

(2) Poza tym jest mała książeczka na ten temat: „ Pięć tybetańskich kroków do wiecznej młodości”  autorstwa Christophera S. Kilhama, Limbus, Bydgoszcz, 2007.